Na skróty (kliknij, aby przejść)
„W najbliższych godzinach i dniach warto mieć oczy szeroko otwarte i aparaty w pogotowiu, bo wszystko wskazuje na to, że czeka nas jedna z najciekawszych nocy z zorzami polarnymi od wielu miesięcy” – zachęca na profilu „Z głową w gwiazdach” Karol Wójcicki, znany popularyzator nauki, który jak nikt inny zaraża entuzjazmem.
Pamiętajmy jednak, że „mogą” to nie to samo, co „będą”. Zorze są kapryśne, jednak i tak warto uważnie przyglądać się niebu.
Zobacz, jak wyglądała zorza obserwowana z Dolnego Śląska w 2024 roku.
A jak będzie tym razem? Karol Wójcicki jest dobrej myśli.
Aktualne informacje na ten temat będą się pojawiać się na Facebooku na profilu „Z głową w gwiazdach”.
Można tam znaleźć także wyjaśnienie, jak to się dzieje, że zorza powstaje. A dzieje się naprawdę dużo: wiatr słoneczny wyrywa się przez dziurę w polu magnetycznym korony Słońca i pędzi w stronę Ziemi, zmienia się jego prędkość, może też być mniej lub bardziej (z punktu widzenia obserwatorów zórz), korzystny, rozpętują się burze magnetyczne, pojawiają się rozbłyski, krótko mówiąc sytuacja jest dynamiczna niczym w świetnym thrillerze.
Skąd najlepiej obserwować zorzę?
Żeby zobaczyć zorzę, warto wybrać się w rejon, który nie jest bardzo zanieczyszczony światłem. Można go znaleźć np. dzięki serwisowi Light Pollution Map. Dzięki zamieszczonym tu mapom łatwo zauważyć, że najtrudniej o takie miejsca w pobliżu wielkich miast.
Jak sprawdzić, gdzie nie ma chmur?
Zachmurzenie można sprawdzić w wielu serwisach, np. na stronie Sat24.com.
Jak zrobić zdjęcie zorzy?
Janusz Krzeszowski, fotograf, radzi, by poza aparatem albo telefonem zabrać także statyw, który zapewni stabilizację przy dłuższych czasach naświetlania. Warto także użyć wyzwalacza, żeby nie poruszać aparatem ani telefonem w trakcie robienia zdjęcia. A jak ustawić sprzęt?